Jak brytyjskie państwo uznało Militant za „wywrotowe zagrożenie”?

W okresie powojennym MI5 (brytyjska agencja bezpieczeństwa wewnętrznego) nie zwracała uwagi na działania trockistów w kraju, uważając zagrożenie, które ci stwarzali, za minimalne. Tym niemniej, w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych rozwój założonej przez Teda Granta sprawnie działającej, profesjonalnej i obeznanej w teorii organizacji Militant (ang. „bojownik” czy „tendencja bojowa”) zmienił stosunek Security Services (inna nazwa MI5) wobec trockizmu.

[Source]

Po raz pierwszy w historii MI5 zaczęło uznawać trockistów za poważne, wywrotowe zagrożenie. W dniu dzisiejszym najlepsze tradycje trockistowskie (wraz ze spuścizną Militant) są rozwijane w ramach Międzynarodowej Tendencji Marksistowskiej (IMT, do której należy również Czerwony Front – przyp. red.).

Nie da się zaprzeczyć, iż państwo brytyjskie bez większych oporów podejmuje się szpiegowania i infiltrowania ruchu związkowego i robotniczego. Często brytyjskie władze starają się ów ruch skompromitować czy osłabić. Radykalne organizacje również stały się obiektem zainteresowania policji czy agencji MI5. Działania wymierzone w owe organizacje często przekraczają legalne granice. Rewelacje dotyczące „policjantów-szpiegów” pokazywały jak policjanci „pod przykrywką” infiltrowali różne organizacje czy kampanie, często działając w ukryciu przez lata. Ci agenci nieraz działali jako prowokatorzy, zachęcając aktywistów i działaczy do podejmowania akcji, za dokonanie których czekały ich aresztowania.

Badanie autorstwa George’a Kassimeris’a i Oliver’a Price’a, opublikowane przez pismo Contemporary British History (Współczesna Historia Brytyjska), przygląda się bliżej temu, jak państwo brytyjskie podejmowało tajne działania przeciwko grupom trockistowskim w Wielkiej Brytanii. Szczególną wagę badanie przykłada do działań wymierzonych w Militant. Pierwsza część badania stanowi podstawowy rys historyczny trockizmu w Wielkiej Brytanii od 1937 roku. Co warto odnotować, badanie to jednak posiłkuje się głównie starymi i niezbyt godnymi zaufania źródłami.

Czytelnicy chcący poznać historię brytyjskiego trockizmu powinni zamiast tego sięgnąć po History of British Trotkyism Teda Granta czy The Permanent Revolutionary Alana Woodsa. Obydwa wydawnictwa opublikowane zostały przez Wellred Books.

Informatorzy i infiltratorzy

Podczas II Wojny Światowej, służby brytyjskie przeprowadziły w roku 1944 śledztwo dotyczące działalności trockistowskiej Revolutionary Communist Party (Rewolucyjna Partia Komunistyczna, RCP). Funkcjonariusze służb chcieli dowiedzieć się, czy partia stanowiła zagrożenie dla działań wojennych Zjednoczonego Królestwa. Próbowano zrekrutować informatorów i zinfiltrować spotkania RCP, lecz starania te były bezowocne.

Władze brytyjskie z wielką uwagą przyglądały się polityce RCP, ponieważ większość głównych brytyjskich partii były częścią stworzonej na czas wojny koalicji. Przykładowo, Partia Komunistyczna słuchała się posłusznie rozkazów z Moskwy, które kazały jej członkom wspierać rząd Churchilla. Brytyjska Partia Komunistyczna odegrała hańbiącą rolę w łamaniu strajków robotników, którzy w jej ocenie nie powinni wówczas kwestionować woli kapitalistów i właścicieli przedsiębiorstw, a skupić się jedynie na odniesieniu zwycięstwa w wojnie przeciwko państwom Osi. Tym samym RCP stanowiła jedyną rzeczywiście opozycyjną partię w całej Wielkiej Brytanii.

MI5 odnotowało, iż podczas trwania wojny trockiści ewoluowali od bycia „nieistotną grupą teoretyków” w 1940 r. do stanowienia „zdyscyplinowanej organizacji niemałych rozmiarów, z programem, środkami finansowymi i determinacją by wykorzystać swój potencjał” w 1945 r.

Służby szczególną uwagę przykuwały do działania Workers International League (Międzynarodowa Liga Robotnicza), pod przywództwem Teda Granta i Jocka Hastona. Formacja ta stanowiła później trzon RCP. MI5 było szczególnie zaniepokojone powstaniem RCP. W ich ocenie powstanie tejże partii stanowiło pierwszy przypadek, kiedy to o organizacji trockistowskiej „zaczęto mówić poza jej własną, zgrzybiałą piwnicą”.

Żadnych działań przeciw RCP jednak nie podjęto, nawet mimo próśb i utyskiwań Komunistycznej Partii Wielkiej Brytanii. Po wojnie, gdy RCP rozpadło się na mniejsze ugrupowania, trockistowskie inicjatywy i organizacje były przez Security Services praktycznie ignorowane. Sytuację zmieniło pojawienie się na scenie politycznej Militant.

Logicznym jest, że służby bezpieczeństwa wewnętrznego przestały trockistów i trockizm traktować jako poważną groźbę. Wraz z powojennym boomem, reformistycznym tendencjami i polityką konsensusu i porozumienia klasowego, RCP szybko podzieliło się na liczne frakcje. Większość z nich, wyjąwszy grupę Granta, była silnie odklejona od rzeczywistości. Wewnętrzny spokój i stabilna sytuacja w Wielkiej Brytanii nie stanowiły zaś podatnego gruntu dla rozwoju rewolucyjnych organizacji.

Sytuacja uległa zmianie w 1968 r., wraz z kampanią przeciwko wojnie w Wietnamie. Rząd Partii Pracy (ang. Labour Party) był na tyle zaniepokojony falą protestów i szerzącym się pośród młodzieży radykalizmem, iż zorganizował mający na celu śledzenie sytuacji specjalny wydział policji – Special Demonstration Squad (SDS, które następnie przekształcono w tzw. Special Branch).

Infiltratorzy za cel obrali sobie Vietnam Solidarity Campaign (Kampania Solidarności z Wietnamem). Później jednak przyznali oni, iż niepokoje rządu związany z tą kampanią były przesadzone. „Mimo wpływu, jaki trockiści byli w stanie wywrzeć na ruch protestów skierowanych przeciwko kontynuacji wojny w Wietnamie, MI5 twierdziło, iż wpływ ten zawsze będzie ograniczony ze względu na wewnętrzne rozbicie ruchu trockistowskiego.”

Brytyjskie władze jednak szybko przekonały się, iż nie doceniły trockistów.

Bojowa tendencja

W połowie lat siedemdziesiątych władze Wielkiej Brytanii skupiły się ponownie na samej Partii Pracy i związkach zawodowych.

Stara polityka konsensusu związana z powojennym boomem była już sprawą przeszłości. Rosnąca obecność radykalnych lewicowych tendencji w szeregach wcześniej wspomnianej Partii Pracy czy pośród członków związków zawodowych stała się potencjalnym zagrożeniem dla brytyjskich władz.

„Szeroko zakrojone” śledztwo MI5 z 1975 r. dotyczące „stopnia wywrotowej infiltracji i wpływu wywrotowych tendencji wewnątrz Partii Pracy” po raz pierwszy podkreśliło wzrost wpływu ruchu Militant.

Security Services były zaniepokojone rozszerzającym się wpływem Militant wewnątrz Partii Pracy: „Trockistowski «entryzm» w lokalnych oddziałach Partii Pracy stanowi bezpośrednie zagrożenie dla niektórych członków parlamentu. Tym samym utrudnia on opieranie się wywrotowym wpływom przez całą frakcję parlamentarną Partii Pracy”.

Szacowano, że trockistowskie wpływy stanowiły poważne zagrożenie dla 9 lokalnych oddziałów Partii Pracy, z ramienia których Partia posiadała parlamentarzystów. W 67 pozostałych oddziałach odnotowano pewne wpływy trockistowskich działaczy. Kassimeris i Price podsumowali, iż: „po raz pierwszy MI5 uznało, że trockizm stanowił niezaprzeczalne zagrożenie, nie tylko dla ważnego stronnictwa politycznego, ale, ze względu na to, iż Partia Pracy rządziła wówczas Wielką Brytanią, potencjalnie i dla całego państwa brytyjskiego.”

W 1976 r. minister spraw wewnętrznych w prawicowym rządzie Partii Pracy, James Callaghan, osobiście zażądał informacji dotyczących przeniknięcia szeregów Partii przez trockistów od dyrektora generalnego Secret Services.

MI5 oceniło wpływy, jakie wywierał wówczas Militant i uznało, iż biurokracja partyjna nie była w stanie owych wpływów kontrolować. Według MI5 Militant różnił się wyraźnie od innych grup skrajnej lewicy. Była to organizacja iście bolszewicka, zdyscyplinowana i o poważnym podejściu do masowego ruchu oraz do teorii marksistowskiej.

Militant był w stanie rozwinąć się i wyraźnie rozszerzyć swoje wpływy nie tylko dzięki niedbałej dyscyplinie w szeregach Partii Pracy, lecz także dzięki poświęceniu członków ruchu oraz silnej dyscyplinie wewnętrznej, coś czego powiedzieć nie można było o innych ruchach trockistowskich”.

Rząd Partii Pracy żądał kolejnych informacji, policyjni szpiedzy wysyłani byli by monitorować konferencje Militant. Do historii przeszło wydarzenie, gdy dwóch agentów musiało chować się za ścianką między wczesnym porankiem, a późnym wieczorem w celu nagrania dyskusji członków ruchu. Wedle jednego z tych oficerów służby:

„Wkradliśmy się do małej, ciasnej dziury o ósmej nad ranem, z wiaderkiem na wszelki wypadek. Siedzieliśmy tam aż do godziny dziewiętnastej, kiedy to wszyscy delegaci opuścili spotkanie. Posiedzenie nagraliśmy na małym, szwajcarskim magnetofonie. Był to zaawansowany sprzęt dostarczony nam przez MI5. Jak można zauważyć, byliśmy niezwykle blisko osób stojących z tyłu sali na spotkaniu. Dzieliła nas od nich mała, cienka, drewniana ścianka oraz drobny wizjer, przez który przyglądaliśmy się wydarzeniom”.

Zarówno Security Services i Special Branch wysyłały swoich infiltratorów. Nierzadko jedna organizacja nie miała pojęcia o działaniach drugiej i vice versa. W sumie zrekrutowano około 30 informatorów. Te działania wywiadowcze obejmowały przykładowo korzystanie z agentów mających na celu szpiegowanie sympatyków Militant, Dave’a Nellista i Terry’ego Fieldsa. Owi działacze Partii Pracy zostali wybrani na członków parlamentu w 1983 roku. Do oddziału Partii Pracy w Coventry (miasta, w którym znajdował się okręg wyborczy z którego to wybrany do parlamentu został Nellist) wysłany został agent służb, który miał zbliżyć się do Nellista, pomagać mu w pracy i uczestniczyć wraz z nim w spotkaniach.

Delegalizacja i podatek pogłówny

Omawiane badanie twierdzi, iż o ile służby państwowe kontynuowały monitorowanie działań Militant oraz zwolenników Militant, którzy zostali parlamentarzystami z ramienia Partii Pracy, zainteresowanie specjalnych oddziałów policji i MI5 Militant zmalało w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, kiedy to owa trockistowska organizacja zaczęła tracić na znaczeniu.

Z bliżej nieznanych przyczyn autorzy badania upierają się przy teorii, iż taka sytuacja związana była z krokami podjętymi przez kierownictwo Partii Pracy przeciwko Militant. Tendencja ta została usunięta z szeregów partii kiedy to Neil Kinnock wygłosił swoją słynna przemowę na konferencji partyjnej. Jej treść była skierowana przeciw zdominowanej przez zwolenników Militant radzie miejskiej Liverpoolu.

Co ciekawe, ataki prawego skrzydła Partii Pracy skierowane przeciwko Militant nie miały aż tak zgubnego wpływu na działalność organizacji. Militant pełnił istotną rolę w kampanii przeciwko wprowadzanego przez rząd Margaret Thatcher podatku pogłównego. Sprzeciw wobec temu rozwiązaniu rządu Partii Konserwatywnej ostatecznie przyczynił się do upadku „Żelaznej Damy”.

Administracja państwowa

Władze państwowe nie były jednakowoż zainteresowane wyłącznie Militant i Partią Pracy. W latach osiemdziesiątych niepokój pośród funkcjonariuszy służb zaczęły budzić też nastroje panujące pośród pracowników służb cywilnych. Specjalną uwagę przykuwano do głównego związku zawodowego zrzeszającego brytyjskich urzędników – CPSA.

Sektor publiczny w Zjednoczonym Królestwie zmieniał się drastycznie przez większość XX wieku. Staroświeccy, konserwatywni urzędnicy i pracownicy sektora publicznego zostali zastąpieni przez młodszych, z reguły wywodzących się z klasy robotniczej. Tym samym gros brytyjskich urzędników przejawiało lewicowe sympatie.

Od zawsze w sektorze publicznym w Wielkiej Brytanii istniał system sprawdzania przeszłości potencjalnych pracowników. Wymierzony był on głównie w członków Partii Komunistycznej. Nie chciano, by komuniści znaleźli się w pobliżu poufnych państwowych danych. Lewicowy zwrot wewnątrz CPSA oznaczał jednak, iż sympatycy Militant mogli obecnie stanowić wewnętrzne zagrożenie. Jak stwierdzają Kassimeris i Price, dla służb zastana sytuacja była przyczyną „wyraźnego niepokoju”.

Przykładowo sekretarz gabinetu, Sir Robert Armstrong, na spotkaniu najwyżej postawionych pracowników służb cywilnych ostrzegał przed Militant, twierdząc iż owa trockistowska tendencja jest zagrożeniem „dla skutecznego działania i funkcjonowania rządu”. Kiedy w 1984 roku w departamencie zdrowia i ubezpieczeń społecznych w Newcastle wybuchł strajk, MI5 rozkazało departamentowi wydać raport na temat aktywności Militant w szeregach tego departamentu. Okazało się, iż jedna trzecia pracujących w departamencie związkowców była aktywistami Militant. Inny z prominentnych pracowników administracji państwowej, Sir Kenneth Stowe, uprzedzał w październiku 1984 roku, iż ustawy forsowane przez Thatcher sprzyjały radykalizacji pośród członków CPSA. To z kolei podważało wpływy i autorytet starego, prawicowego przywództwa.

Suma summarum, Sir Robert Armstrong sporządził na początku 1985 roku obszerny raport na temat lewicowych grup wewnątrz administracji państwowej. Oficjalnie 284 osoby zostały zidentyfikowane jako zwolennicy Militant. Szacunki na temat realnej liczby sympatyków tego trockistowskiego ruchu były jednak wyższe. W sprawozdaniu Armstronga wyróżniona została działalność Militant: „Członkowie Militant uznawani byli za większe zagrożenie niż inni trockiści w szeregach pracowników sektora publicznego ze względu na ich zdolności organizacyjne oraz silną pozycję w związkach zawodowych. W 1986 członek Militant, John Macreadie, został wybrany na sekretarza generalnego CPSA”.

Armstrong informował Thatcher, iż Militant stanowił poważne niebezpieczeństwo. Jego zdaniem wskazane były nowe, poważniejsze kroki skierowane przeciw trockistom. Thatcher osobiście zgodziła się z konkluzjami oraz sugestiami przedstawionymi w raporcie. „Żelazna Dama” zasugerowała wysoko postawionym pracownikom sektora publicznego, aby ci byli „przygotowani do zwalniania wywrotowców, jeśli ci dadzą jakikolwiek poważniejszy powód ku temu”. W związku z tym wielu lewicowych urzędników zostało przeniesionych na mniej prestiżowe, gorsze stanowiska. Innym zaś nie pozwalano na awans, często bez podawania powodu.

Władza i przywileje

W podsumowaniu swego badania, autorzy podkreślają ponownie, iż brytyjskie władze uznawały Militant za realne zagrożenie dla kapitalistycznego statusu quo. Władze rozumiały, iż ścisła dyscyplina wewnątrz organizacji oraz jej ukierunkowanie na działalność w ramach związków zawodowych czyniły z Militant poważne zagrożenie. Cytując Kassimeris’a i Price’a:

Tendencja Militant radykalnie zmieniła spojrzenie brytyjskich służb na trockizm. Po raz pierwszy od ponad pół wieku przyglądania się rozmaitym ruchom trockistowskim służby uznały, iż grupa wierna ideom Lwa Trockiego tworzyła realne zagrożenie dla statusu quo. Militant tym różnił się od pozostałych grup trockistowskich, iż był w stanie wywrzeć wpływ na politykę środowisk lewicowych. Grupie udało się to dzięki podrzędnej dyscyplinie wewnątrz Partii Pracy, która poprzednio z sukcesem zapobiegała zasilaniu swych szeregów przez członków o skrajnie lewicowych sympatiach. Militant, w przeciwieństwie do pozostałych grup trockistowskich, wyróżniał się jednością i ścisłą dyscypliną, co niezaprzeczalnie pomogło mu stać się tak wpływową tendencją polityczną.

Po raz pierwszy w historii trockiści byli głównym celem nieformalnej czystki i fali zwolnień wewnątrz administracji państwowej.

MI5 od 1972 roku definiowało działalność wywrotową jako «działania zagrażające bezpieczeństwu czy funkcjonowaniu aparatu państwowego, działania mające na celu obalenie demokracji parlamentarnej środkami politycznymi lub przemocą». W późnych latach siedemdziesiątych i wczesnych osiemdziesiątych Militant był pierwszą, i na chwilę obecną, jedyną trockistowską organizacją, która wpisywała by się w podaną definicję i które była postrzegana jako faktyczne zagrożenie dla bezpieczeństwa”.

Utrzymujący się przez wiele lat pogląd, iż marksistowskie idee nie mogą stanowić zagrożenia dla brytyjskiego statusu quo został podważony przez działalność Militant.

Militant niestety strzelił sobie w stopę w roku 1991, kiedy to organizacja zwróciła się ku sekciarskiej ultra-lewicowości. Popularność organizacji szybko spadła. Najlepsze marksistowskie tradycje pozostają jednak żywe w szeregach organizacji Socialist Appeal, która to w 1992 odłączyła się od Militant.

Jak pokazują niezliczone skandale, policyjni „szpiedzy” wciąż infiltrują lewicowe grupy. Zarówno MI5 jak i policyjne Special Branch kontynuują swoją kontrrewolucyjną działalność. Mając na uwadze obecny głęboki kryzys ekonomiczny i polityczny, który obnaża sprzeczności kapitalizmu, służby te z pewnością ponownie skupią swoją uwagę na marksistach i ich politycznej aktywności.

Przytoczone wyżej fakty z historii Militant stanowią ostrzeżenie przed beztroskim samozadowoleniem. Państwo w ostatecznej analizie zawsze działa w interesie klasy rządzącej. Jak obrazują działania służb brytyjskich, władze są gotowe podjąć wszelkie kroki (zgodnie z prawem czy też nie) w celu obrony systemu kapitalistycznego oraz władzy, przywilejów i zysków jakie gwarantuje on swojej wąskiej elicie.


Autor: tow. Steve Jones

Tłumaczenie: tow. J. P.

Oryginał: https://www.marxist.com/how-mi5-came-to-see-militant-as-a-subversive-threat.htm