Maj 1968 r. był największym rewolucyjnym strajkiem generalnym w historii. Ten potężny ruch miał miejsce w szczytowym momencie powojennego okresu wzrostu gospodarczego. Wtedy jak i dzisiaj, burżuazja i jej apologeci gratulowali sobie, że rewolucje i walka klas należą do przeszłości. I właśnie wówczas doszło we Francji do wydarzeń 1968 r., które zdawały się gromem z jasnego nieba. Większość lewicy została tym kompletnie zaskoczona, ponieważ jej większość zdążyła już wtedy spisać klasę robotniczą Europy, jako potencjalną siłę rewolucyjną, na straty.

Dialektyka - nie jest ani fikcją ani mistyką, lecz nauką o formach naszego myślenia, jeśli nie ogranicza się ono do codziennych życiowych trosk, lecz próbuje zrozumieć bardziej złożone i długotrwałe procesy. Między dialektyką a formalną logiką taki jest, powiedzmy, stosunek wzajemny, jak między wyższą a niższą matematyką.

Reakcyjne epoki, takie jak nasza, nie tylko dezintegrują i osłabiają klasę robotniczą, izolując jej awangardę, lecz również obniżają ogólny poziom ideologiczny ruchu i odrzucają myślenie polityczne wstecz do etapów dawno już przebytych. W tych warunkach zadaniem awangardy jest ponad wszystko nie dać się porwać wstecznej fali - trzeba płynąć pod prąd. Jeśli niekorzystna relacja sił uniemożliwia awangardzie utrzymanie zdobytych wcześniej pozycji politycznych, trzeba utrzymać się przynajmniej na pozycjach ideologicznych, ponieważ jest w nich wyrażone drogo okupione doświadczenie przeszłości. Głupcom taka polityka wydaje się "sekciarstwem". W rzeczywistości tylko ona przygotowuje nowy gigantyczny skok naprzód wraz z falą nadchodzącego historycznego przypływu.